28 kwi 2012

"Vertical", Rafał Kosik



Tytuł: Vertical
Autor: Rafał Kosik
Wydawnictwo: Powergraph
Data wydania: 06. 04. 2012 r.
Ilość stron: 440
Moja ocena: 5/6

Ciekawość to pierwszy stopień do piekła – to słyszą zbyt dociekliwe dzieci, pytające dorosłych „dlaczego…”. Często po kilku takich wymijających odpowiedziach dziecięca ciekawość świata zostaje stłamszona lub po prostu zyskuje ono na tyle dostępnej wiedzy, że zaprzestaje poszukiwania sensu wszystkiego. Jednak  zdarzają się jednostki, które dochodzą do wniosku, że powszechnie przyjęte wartości okazują się co najmniej wątpliwe lub wręcz niemożliwe do zaakceptowania. Poszukiwanie odpowiedzi na nurtujące człowieka pytania może się okazać niebezpieczne, nie tylko ze względu na skostniałe systemy edukacji, ale także ze względu na wnioski, do których można dojść podczas poszukiwań. O młodzieńczej ciekawości świata, buncie przeciwko ogólnie przyjętym normom i ryzyku, jakie niesie ze sobą nadmierna ciekawość, opowiada nam Vertical, druga powieść Rafała Kosika, wznowiona w tym roku przez wydawnictwo Powergraph.

Świat, w którym żyje Murk to świat pełen wertykalnych lin przecinających niebo i nieposiadających widomego początku czy końca. Po linach tych wędrują metalowe konstrukcje, zwane Miastami: każde z nich zamieszkuje około setka ludzi, a ich jedynym celem jest mozolne pięcie się do góry i sporadyczne wymiany z mieszkańcami innych Miast, o ile takowe pojawiają się w miarę blisko na horyzoncie. Nikt już nie pamięta ani widoku ziemi, ani początku podróży, nie zna też charakteru jej przeznaczenia, lecz, przyzwyczajeni już do utartego trybu ludzie żyją i dość sprawnie funkcjonują w tych niecodziennych warunkach. Jedynie Murka drążą wątpliwości i pytania, zwłaszcza te, na które nikt nie potrafi udzielić mu wyczerpującej odpowiedzi. Pewnego dnia, po spotkaniu tajemniczego opuszczonego miasta, Murk decyduje się na karkołomny krok przeciwny od ogólnie przyjętego kierunku: postanawia sprawdzić, jak wygląda hipotetyczne miejsce, z którego wyruszyły Miasta, nazwane przez niego Antycelem. Obdarzony niebagatelną inteligencją chłopiec w towarzystwie przyjaciółki rozpoczyna długą podróż w dół, usiłując po drodze dociec tego, kto umieścił na Niebie liny, skonstruował Miasta i dlaczego wysłał w kilkusetletnią jednokierunkową tułaczkę rzesze ludzi. Wędrówka okazuje się jednak o wiele bardziej ekscytująca, a zamiast udzielić konkretnych odpowiedzi, piętrzy tylko pytania na temat otaczającej Murka rzeczywistości.

Druga „dorosła” powieść Kosika zawiera przegląd trzech różnych społeczeństw, rządzących się swoimi prawami i posiadających przeróżne sposoby radzenia sobie z codziennością. Spotykamy tutaj mieszkańców Miast, z których wywodzi się Murk: podniebnych wędrowców, traktujących Cel jako swoistą ziemię obiecaną, i do niej uparcie dążących. Nie wyobrażają sobie nie tylko zaprzestania wędrówki, ale też jakiegokolwiek odstępstwa od utartych zwyczajów. Brak im podstawowej wiedzy ku temu, by w bardziej sprecyzowany sposób polepszyć swój byt: starają się jak mogą wykorzystać to, co dali im tajemniczy konstruktorzy windowców, wprowadzając jedynie pewne kosmetyczne zmiany podstawowych narzędzi. Jeśli wydaje wam się, że takie podejście jest bierne, to po jakimś czasie dane wam będzie poznać drugie społeczeństwo, na jakie natknie się Murk: ludzi nie tyle nieznających postępu, co wręcz jego zakazujący. Podobnie jednak jak krajanie Murka, tak i ci ludzie znają swoją historię jedynie na 400 lat wstecz i nie mają pojęcia o niczym, co miało miejsce choćby 401 lat temu. Trzecią grupę specyficznych, czterystuletnich osadników poznamy dzięki drugiemu wątkowi, który autor wprowadza mniej więcej w jednej trzeciej powieści. Tym razem w centrum uwagi znajdzie się badacz Nieba, który również wybiera się na wędrówki „w górę”, jednak są one ograniczone możliwościami jego linowego pojazdu. Jonathan jest członkiem społeczeństwa, żyjącego na płaskowyżu, podobnie jak Niebo poprzecinanego wszechobecnymi Linami. Z pozoru ludność ta wydaje się nam najbardziej bliska – władzę sprawuje gubernator, są wykształcone pewne zwyczaje, a ludzie pracują jako chociażby górnicy. Wszystko zmienia się jednak w momencie, gdy w jednej w kopalni dokonane zostaje przerażające odkrycie, które zachwieje światopoglądem mieszkańców płaskowyżu. Jonathan zostanie wysłany z niemal samobójczą misją, która ma na celu zachowanie równowagi w państwie całkowicie tyranizowanym przez władze pragnące za wszelką cenę utrzymać spokój wśród poddanych.

Tym, co najbardziej przemawia podczas lektury Verticalu, nie jest wbrew pozorom wizja świata i liczne, obecne zwłaszcza pod koniec książki, zapętlenia czasu i przestrzeni. Rafał Kosik mistrzowsko pokazuje, jak łatwo jest manipulować informacją, a przez tę manipulację sprawować władzę nad przyzwyczajonymi do prowadzenia za rękę ludźmi. Wszystkie trzy postawy społeczeństw, choć pozornie od siebie różne, wykazują jedną, przerażającą cechę wspólną: nikt nie dąży do poznania prawdy, przedkładając nad nią spokój i powszechne zadowolenie. Nawet jeśli pojawiają się jednostki w pewien sposób wybitne i dociekliwe, to ogólnie przyjęte zasady, mniej lub bardziej poparte ramieniem prawa, tłamszą potrzebę rozwoju. Kosik po raz kolejny naświetla nam zgubny wpływ akceptacji wszystkiego, co jest nam powiedziane odgórnie. W przypadku Verticalu tajemnica okazuje się głębsza niż początkowo się wydawało i poszukiwanie sensu jedynie zapętla obraz świata, to przekaz pozostaje jasny: nie może być powszechnej zgody na dyktowanie pseudo-prawdy przez tych, którzy sami mianują się przywódcami.

Rafał Kosik, pisząc książki spoza serii Felix, Net i Nika, oferuje nam dość gorzki obraz rzeczywistości, pozornie ukryty pod otoczką science-fiction. Autor skłania nas do uważniejszego przyjrzenia się otaczającemu nas światu i niemal zmusza do ponownego zadawania pytań, nawet gdy pytania te skazane są na pozorny brak odpowiedzi. Pozornie Vertical jest połączeniem powieści przygodowej i SF, lecz im bliżej końca opowieści, tym bardziej ponadczasowa i zasmucająca staje się historia Murka. Logika i inteligencja jest często tłamszona, nie tylko w powieściach, ale i w realnym świecie. Pozostaje pytanie: co zrobić, by bronić indywidualności jednostki i prawdziwego obrazu wszystkiego tego, co nas otacza? To pytanie Kosik pozostawia otwarte, a nam pozostaje jedynie choć na chwilę przysiąść i się zastanowić… 
Recenzja napisana dla portalu:

16 komentarzy:

  1. Czyli po przeczytaniu "Marsa" muszę zacząć polować na "Vertical", zapamiętam. ^^ Niech mi się tylko ten przeklęty niż czytelniczy wreszcie skończy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz może być z tym trudno - w taką pogodę trudno wysiedzieć w domu ^^
      A co do Kosika, to zabieram się za "Kameleona", zobaczymy jak wyjdzie mi trzecie podejście do twórczości pana Rafała :)

      Usuń
  2. Interesująca recenzja, więc książkę z chęcią przeczytam jeżeli wpadnie mi w ręce. Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytałam tę książkę już ze trzy razy i za każdym razem mnie zadziwia. Po prostu genialna. A i "Kameleon" na pewno Ci się spodoba, też jest świetny :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też coś tak czuję - i jak skończę "Kameleona", to będę się rozglądać za "Obywatelem", bo niestety jak na razie mam tylko trzy książki Kosika :(

      Usuń
  4. Sam zarys fabularny krzyczy w moją stronę: "Musisz to przeczytać dziewczyno!".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytaj kobieto, czytaj!!!!!! :D

      Usuń
    2. Na razie jaram się moim małym sukcesem na blogu filmowym, a tak Kosik jest obowiązkowy.

      Usuń
    3. Widziałam, czytałam, gratuluję ^^

      Usuń
  5. Książka kompletnie nie dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Hm, widziałam to najnowsze wydanie i jest sporo większe od poprzedniego, zarówno pod względem formatu, jak i objętości. Nie wydaje mi się, żeby coś dodano, ale nie mogę się pozbyć wątpliwości...

    Kiedy sama czytałam "Vertical", miałam ochotę autora zakopać w mrowisku za zakończenie. Co nie zmienia faktu, że jest ono świetne.;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z strony Kosika: "Vertical przeszedł ponowną redakcję i korektę, a dodatkowo nowe wydanie jest rozszerzone o opowiadanie Wyprawa Szaleńców."

      Zakończenie pozostawia duże pole do manewru naszej wyobraźni :)

      Usuń
    2. Aaaa, to opowiadanie dodali.;)

      Ja właśnie mam wrażenie, że nie pozostawia. W sumie już wiadomo co będzie dalej, pozostaje tylko frustracja, że znowu jesteśmy w punkcie wyjścia.

      Usuń
    3. NIgdy nie wiadomo, czy w kolejnej odsłonie nie zostanie podjęta inna decyzja. I w końcu ktoś kiedyś musiał to wszystko zapętlić,więc może i "odpętli"?? :)

      Usuń

Szanuję krytykę, ale tylko popartą odpowiednimi przykładami. Jeśli chcesz trollować, to licz się z tym, że na tym blogu niekulturalnych zachowań tolerować nie będziemy, a komentarze obraźliwe będą kasowane :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...