Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Antologie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Antologie. Pokaż wszystkie posty

16 mar 2017

Bardzo zły przykład, czyli o Ostatnim Dniu pary II


Ostatni dzień pary II to antologia, do której podchodziłam z dużym dystansem. Pierwsza edycja, opublikowana w roku 2013, nie powalała na kolana: rozrzut jakościowy był na tyle duży, że chociaż znalazłyby się w niej jakieś perełki, to jednak całość pozostawiła mnie raczej zawiedzioną i, być może, odrobinę smutną.
Nie od dzisiaj wiemy, że opowiadania jako takie nie cieszą się wielką miłością wśród młodego pokolenia fantastów. Owszem, jest grupa, która zdaje sobie sprawę z tego, że krótka forma jest solą fantastycznej ziemi, ale, dziwnym trafem, ciągle wielu czytelników opowiadań po prostu nie lubi. Rozpisałam się już kiedyś na temat powszechnych mitów dotyczących tej formy literackiej, zatem dzisiaj oszczędzę wam lania wody na ten konkretny temat (ewentualnie możecie sobie kliknąć i przeczytać, co tez kilka lat temu urodziło się w MaRudnej łepetynie KLIK!). Nie będę też znów rozwodzić się nad tym, jak wiele opowiadania dla mnie znaczą, bo to też już chyba większość Kronikowych czytaczy wie. Zamiast zatem przeciągać w nieskończoność, przejdę (hipotetycznie…) do sedna.

8 lut 2016

Festiwal próżności: biblioteczka Silaqui 2016

Raz w roku publikuję wpis, mający na celu udokumentowanie mojego narastającego czytelniczego uzależnienia. Jest w tym coś z próżności, ale i zwyczajnie, niczym dziecko, cieszę się z spełniania kolejnych małych książkowych marzeń.

Oto jak mój stan posiadania zmieniał się na przestrzeni lat:

2012
2013
2014
2015

A teraz czas na zdjęcia najbardziej aktualne, bo robione miesiąc temu:

3 sty 2016

Przeczytam! Czyli ambitnie w Nowy Rok.


Początek roku obfituje w mnóstwo przeróżnych wyzwań książkowych: a to ktoś postanawia czytać jedną książkę tygodniowo, inny zamierza przeczytać „tyle, ile ma wzrostu”, są też wyzwania tematyczne czy całkowicie idiotyczne i niedające się przypisać do żadnej z kategorii.

Kiedyś brałam udział w akcji „52 książki”, ale ponieważ czytam i tak nieco więcej, to i zabawa była z tego znikoma. Za to postanowiłam stworzyć sobie listę kilku książek, które chciałabym koniecznie przeczytać w tym roku. Taki strażnik bardziej świadomego doboru kolejnych lektur.

6 gru 2015

Recenzji nie będzie...


Ciężkie jest życie postrzelonego czytelnika SF.

Jeszcze przed Falconem wróciłam do Wattsa i zaczęłam sobie "Wir". I niby wszystko pięknie fajnie, ale kompletnie nie potrafię się wciągnąć w lekturę. Ciągle coś zgrzyta, nie ma tej płynności i nie ma też zachwytu nad stylem Wattsa. I chociaż ze mnie taki tłumacz jak z Ćwieka twórca ambitnej literatury, to jednak większość winy muszę zrzucić na ekipę z Ars Machiny. Bo nie wierzę, że drugi tom Ryfterów był napisany aż tak ubogim językiem.

16 paź 2015

Prawie obrzydliwie czyli prawie recenzja - "Sodomion", Jacek Inglot


Od dawna bawię się w Eksplorowanie Nieznanego, czyli zaczytywanie pozycjami z klasyki polskiej i światowej Science Fiction. Tak bardzo polubiłam starocie, tak dobrze się w nich czuję, że niemal całkowicie przestałam zwracać uwagę na rzeczy wydawane współcześnie. Ok, może to kwestia zaprzestania współpracy z Fantastą i ogólnego zmęczenia słabym poziomem blogosfery książkowej, ale fakt pozostaje faktem: niemal alergicznie zaczęłam reagować na wszelkie zapowiedzi i premiery (no, chyba że w grę wchodzą Artefakty lub nowości od Solarisu). Niby sięgnęłam jakiś czas temu po Fiolet, ale ta książka, chociaż nie jest starociem, to i do najnowszych się nie zalicza. I pewnie dalej bym się zachwycała tylko Lemem, Peteckim czy Bułyczowem, ale znowu tegoroczna wizyta w Nidzicy zaowocowała czymś pożytecznym. Otóż, wyobraźcie sobie, odezwał się do mnie poznany właśnie podczas festiwalu Jacek Inglot i zaproponował mi zrecenzowanie jego najnowszej książki. I tutaj Ruda stanęła przed dylematem: bo oto mam człowieka, którego zdążyłam polubić, i mam jego książkę, którą muszę ocenić obiektywnie. Pojawił się lekki niepokój: co jeśli Sodomion okaże się gniotem? Albo, jeszcze gorzej: zupełnie nie wpasuje się w moje gusta i preferencje czytelnicze?

13 kwi 2015

Coś dla mnie i coś dla was, czyli mały bonus.

ten wpis taki nie jest, ale Doktorowy element musiał się pojawić :)
Dzisiaj przed wami typowa zapchajdziura, która nieco wymknęła się spod kontroli gdyż tekst o "Krokach w nieznane 2007" utknął w martwym punkcie i ani myśli ruszyć dalej. Wszystko moja wina. Ambitnie postanowiłam opisać swoje wrażenia związane z każdym opowiadaniem zawartym w antologii i, jak zwykle, napotkałam ten sam problem, co z niektórymi książkami. Nie potrafię wykrzesać z siebie nic konkretnego na temat rzeczy dla mnie przeciętnych. Gdy jest mowa o dziełach wybitnych (lub wybitnie złych) jakoś łatwiej stukać w klawiaturę i dzielić się przeżyciami. Co jednak zrobić, gdy pisząc o takim "Moście" Kathleen Ann Goonnan, po zarysowaniu fabuły, nijak nie można wykrzesać z siebie niczego ponad dwa zdania? Niby niektórzy tak potrafią, co więcej - robią to ze smakiem i nad wyraz trafnie, ale w tym konkretnym przypadku jakoś mi nie idzie. Niby mam w głowie kilka rzeczy, które przy okazji pisania o "Moście" mogłabym wymienić, ale to z kolei zamieniłoby początkową recenzję antologii w kolejne NIEWIADOMOCO na 10k znaków.

A ja chcę w końcu napisać recenzję! I to taką, którą sama z chęcią sobie odczytam po jakimś czasie, bez zażenowania czy wręcz wstydu (tak jak z zażenowaniem przeczytałam swój post o Flynnie…). Poważnie zastanawiam się nad tym, czy nie zrobić z swoim tekstem tego, co z recenzją KWN 2012 zrobił Oramus: krótko, zwięźle i na temat, szerzej o najbardziej wartych uwagi utworach, o reszcie po prostu tylko wspomnieć i tyle...

27 sty 2015

Blogowanie takie piękne, życie takie podłe...



Witam! Po nieco zbyt długim czasie w końcu się odzywam, chociaż nie do końca wiem czy dobrze robię. Ale tak jakoś od miesiąca ciągnęło mnie do napisania kilku słów tutaj (czy też gdziekolwiek w Internetach), a początek Nowego roku dziwnym trafem zmotywował mnie do odezwania się i potwierdzenia, że ciągle żyję. I co więcej – mam coś do powiedzenia. Czy będzie to wartościowe, cokolwiek wnoszące, czy ten tekst w końcu ktokolwiek przeczyta – to już mało mnie obchodzi i jeśli chcecie wiedzieć skąd u mnie takie a nie inne podejście – musicie przebrnąć przez ten raczej długi, ze wszech miar chaotyczny i jak nigdy dotąd – osobisty wpis w Kronikach Nomady? Na przywitanie serwuję wam kota. Koty są podobno dobre na wszystko:


By leniwcom oszczędzić jakże cennego czasu zamieszczam oto plan dzisiejszej epistoły:

18 paź 2014

Szortal Fiction 2: PoStoSłowie






Tytuł:Szortal Fiction 2: PoStoSłowie
Autor:Antologia
Wydawnictwo:Solaris
Data wydania: 04.09.2014
Ilość stron:500
Moja ocena:4/6








Zastanawialiście się kiedyś, co byście zrobili, gdybyście musieli coś ważnego przekazać, ograniczając się do dokładnie stu słów? Nie mniej, nie więcej, ale właśnie magiczne sto? Czy potrafilibyście wyrazić swoje uczucia w tak ograniczonej formie, opowiedzieć porywającą historię, nie wykraczając poza magiczną granicę? Pozornie wydaje się to łatwym zadaniem: niewiele słów oznacza mało zbędnych opisów, brak konieczności dokładnego prezentowania świata, w którym dzieje się dana historia. Dosłownie idealna forma literacka.

23 maj 2013

Maj miesiącem książkowego urodzaju!

Ech panowie (i panie), obrodziło nam w tym miesiącu, oj obrodziło tymi książkami. Co najzabawniejsze: w odróżnieniu od poprzedniego stosu tutaj nie znalazła się żadna pozycja kupiona. Z zakupami książkowymi muszę się jak na razie wstrzymać, ale są przecież jeszcze inne sposoby pozyskiwania dóbr materialno/intelektualnych :)

Od czego by tu zacząć... Na pierwszy rzut książki otrzymane od pewnej dobrej duszy w ramach spełniania książkowych marzeń:
Pierwszy Zajdel w biblioteczce ^^

17 maj 2013

Obywatel, który się zawiesił; Rafał Kosik


Tytuł: Obywatel, który się zawiesił
Autor: Rafał Kosik
Wydawnictwo: Powergraph
Data wydania: 09. 11. 2011 r.
Ilość stron: 346
Moja ocena: 3,5/6

Jeśli ktoś śledzi mojego bloga dość wytrwale wie o mnie dwie zasadnicze rzeczy. Po pierwsze: uwielbiam zbiory opowiadań, darzę je wielką miłością i zazwyczaj sprawiają mi niesamowitą frajdę. Po drugie: jestem zagorzałą fanką „dorosłej” twórczości Rafała Kosika, której dowód znajdziecie czytając recenzje Kameleona, Marsa i Verticalu. O antologii Obywatel, który się zawiesił słyszałam od dawna, i z niecierpliwością czekałam na okazję, aż owo precjozo trafi w moje ręce. I nie zrażały mnie niekoniecznie entuzjastyczne recenzje zarówno fanów Kosika, jak i ludzi, którzy dopiero zaczynali przygodę z jego twórczością. Dla mnie Rafał był ( i nadal powieściowo JEST) synonimem głębokiej, refleksyjnej literatury, idealnie wpisującej się w nurt social sf. A już opowiadanie zawarte w powergraphowym Science Fiction na nowo przeniosło mnie w wyobrażenia tego nietuzinkowego pisarza. Cóż więc mogła zrobić kosikomanka przy pierwszej normalnej wypłacie? Oczywiście tylko jedno: zakupiłam wymarzonego Obywatela i bałam się zacząć lekturę.

11 kwi 2013

Szortal Fiction, antologia


Tytuł: Szortal Fiction
Autor: antologia
Wydawnictwo: Solaris
Data wydania: 20.03.2013
Ilość stron: 364
Moja ocena: 5/6



Lubię wszelakie antologie: czy te podsumowujące twórczość ulubionego autora, czy te zawierające perełki preferowanego gatunku. Mają one w sobie coś, co cenię najbardziej: pozwalają na szersze spojrzenie na dany temat czy twórcę, jednocześnie pozostawiając uczucie niedosytu, prowokując do sięgnięcia po inne, powiązane dzieła. Antologie bywają jednak różne: jedne pochłania się błyskawicznie i równie błyskawicznie się o nich zapomina, jakby opowiadania w nich zawarte pisane były na akord, po to, by tylko zapełnić określoną odgórnie ilość stron. Z kolei inne zbiory charakteryzują się wyższym poziomem trudności, teksty w nich zawarte wymagają od czytelnika zaangażowania, niejednokrotnego zatrzymania się i ponownego przeczytania akapitu choćby po to, by w pełni zrozumieć pointę. Oba rodzaje antologii zapewne dane wam było czytać, macie swoje ulubione gatunki i autorów, ale tym razem chcę zaprezentować wam zbiór, jakiego w naszym kraju jeszcze nie było, który wyróżnia się niemal pod każdym względem. Oto przed wami Szortal Fiction, antologia, której sam spis treści zajmuje dziewięć (tak, dziewięć!) stron, a to dopiero początek…

30 sty 2013

Science fiction, antologia


Tytuł: Science fiction
Autor: antologia
Redakcja: M. Cetnarowski, K. Sienkiewicz-Kosik
Stron: 816
Data wydania: 24.11.2011
Wydawnictwo: Powergraph
Ocena: 5,5/6



Do Science Fiction wzdychałam już od czasu premiery. Pokaźne tomisko, wydane przez Powergraph, (który zdążył przyzwyczaić mnie do świetnej jakości swoich książek) zapewne długo byłoby poza moim zasięgiem, gdyby nie Targi Książki w Krakowie i Fenrir. I tak dziewiątego listopada 2012 roku zaczęłam przygodę z podobno umierającą polską s-f. I nie dość, że z marszu zostałam wgnieciona w fotel, to dodatkowo lektura tej konkretnej antologii okazała się nie lada wyzwaniem dla moich szarych komórek. O tym, jak wielkiego zaangażowania ze strony czytelnika wymaga Science Fiction może świadczyć choćby fakt, że książkę skończyłam czytać po ponad dwóch miesiącach. Czyżby zatem powegraphowa antologia była nudna lub zbyt trudna dla przeciętnego mola książkowego? W żadnym wypadku, choć przyznam, miałam chwile zwątpienia…

16 mar 2012

"Epidemie i zarazy" - antologia


Tytuł: Epidemie i zarazy
Autor: antologia
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Rok wydania: 2008
Ilość stron: 528
Moja ocena: 3,5/6


Epidemie i zarazy to temat dość chwytliwy i obecny w naszej świadomości. Każdy doskonale wie, czym była czarna śmierć i widział jak wyglądały ofiary czarnej ospy. Epidemie się zmieniają, są jednak wciąż na topie, choć z biegiem lat coraz to inne choroby stają się zagrożeniem dla całego świata. Jeszcze kilka lat temu ludzkość skupiała się na wirusie HIV, później mieliśmy chorobę szalonych krów, wirus AH1N1, a w zeszłym roku stare poczciwe bakterie E. coli przypomniały światu o konieczności zachowania podstaw higieny. Nie jest dziwnym więc fakt, że Fabryka Słów wydała antologię opowiadań Epidemie i Zarazy, w której kilku mniej lub bardziej znanych polskich pisarzy pochyliło się nad tym tematem, dając czytelnikom przegląd różnych oblicz zarazy, a chociaż od wydania rzeczonego tomu minęły już cztery lata, a opowiadania osadzone zostały w różnych ramach czasowych, to pozycja nadal jawi się jako aktualna i skłaniająca do refleksji.

17 paź 2011

"To, co najlepsze w SF, Tom 1." pod redakcją Davida G. Hartwella - krócej się nie dało :P

David G. Hartwell jest doktorem średniowiecznej literatury porównywawczej. Wielokrotnie nominowany do nagrody Hugo. Zdobywca nagrody World Fantasy za najlepszą antologię. Wydał kilkanaście antologii. Jest też autorem książki "Age of Wonders" i starszym redaktorem w wydawnictwie Tor Books.

Do zebrania tej antologii skłoniło Hatrwella coraz częstsze mieszanie się gatunków fantasy-SF.  Pragnął on w jednym miejscu umieścić to, co jest w SF najlepsze. Dlatego też w książce tej nie uświadczysz elfów, magów czy czarownic. A anioł, którego spotkamy w jednym opowiadaniu jest tak na prawdę swoistym podróżnikiem w czasie.

Na zbiór "To, co najlepsze w SF" składa się 14 opowiadań opublikowanych w tematycznych czasopismach i antologiach w roku 1995. Autor każde z nich opatrzył krótkim wstępem przybliżającym postać autora oraz podgatunek, z jakiego dana historia pochodzi. Dla mnie - ciągle jeszcze raczkującej w tematyce SF, było to bardzo przydatne i stanowiło swoisty przecinek pomiędzy kolejnymi opowiadaniami.

Jak już wspomniałam, zbiór ten składa się z czternastu opowiadań, które to reprezentują sobą dość wysoki poziom, Jednak, by nie było zbyt kolorowo, znalazło się jedno dzieło, które całkowicie mi nie przypadło do gustu i mimo krótkiej formy musiałam niemal się zmuszać by doczytać je do końca. Ale o tym  za chwilkę, gdyż chcę po krótce przytoczyć tematykę i moje wrażenie wszystkich "rozdziałów".

14 paź 2011

Stosik #2, czyli Silaqui próbuje usystematyzować swoje czytanie :)

Jako że Silaqui jest zakręcona i robi milion rzeczy jednocześnie, plus oczywiście zawsze wypożycza w bibliotece nie te książki, które chciała, postanowiłam bardziej planować swoje czytelnicze podróże. I stąd ten stosik:

Trzy książki są biblioteczne, a pozostałe trzy to pozycje prywatne, już dłuuugo czekające na przeczytanie. 



Na pierwszy ogień pójdzie (a właściwie już jest czytane):