19 lut 2013

Pomnik cesarzowej Achai tom 2, Andrzej Ziemiański


Tytuł: Pomnik cesarzowej Achai
Autor: Andrzej Ziemiański
Cykl wydawniczy: Pomnik cesarzowej Achai, tom 2
Wydawnictwo: Fabryka słów
Data wydania: 20.02.2013
Ilość stron: 700
Moja ocena: 4/6

Zdarzyło się Wam kiedyś czytać jakąś książkę „na raty”? Przerywać gdzieś w połowie i z przyczyn niezależnych wracać do lektury dopiero po dłuższym czasie, zaliczywszy wcześniej dziesiątki innych woluminów? Ja zawsze w takiej sytuacji początkowo boję się, czy dobrze odnajdę się w przerwanych wątkach i czy historia przez przymusową przerwę nie straci na jakości. Podobne obawy miałam przed lektura drugiego tomu Pomnika cesarzowej Achai, zwłaszcza gdy przypomniałam sobie to, co o Pomniku... mówił sam Andrzej Ziemiański. Dla niezorientowanych: tak naprawdę zarówno trylogia Achaja, jak i planowana trylogia Pomnika... to w istocie tylko dwie książki, które zostały rozbite na mniejsze części głównie ze względów wydawniczych. W samej Achai nie było to aż tak bardzo uciążliwe (gdy ktoś czytał trylogię za jednym zamachem), jednak w przypadku Pomnika cesarzowej Achai konieczność czekania na kolejny rozdział powieści wytrąca nieco z równowagi i może być męcząca.


Pierwszy tom Pomnika… był niczym innym jak wstępem do nowej historii, przygotowaniem podłoża pod kolejne części. Analogicznie w tomie drugim mamy do czynienia z przyspieszeniem akcji, zawiązaniem się kilku głównych wątków i zapowiedzią rozwiązania niektórych tajemnic. I w momencie, gdy już mamy nadzieję na większą dawkę konkretów, okazuje się, że do końca książki zostało ledwie 50 stron. Ci, którzy znają styl pisania Ziemiańskiego wiedzą, że to zdecydowanie zbyt mała objętość na wszelkie dygresje i powiązania, jakimi to autor uwielbia nas raczyć. A szkoda: bo jak uniwersum stworzone (czy też raczej przetworzone) przez pana Andrzeja potrafi wciągnąć i zaciekawić, tak z czasem czytelnik zaczyna odczuwać pewną irytację wiecznie mnożącymi się niedopowiedzeniami. Owszem, otrzymujemy strzępy informacji, utwierdzające nas w przypuszczeniach z pierwszego tomu, ciągle jednak tak naprawdę ani my, ani grupa głównych bohaterów nie wie niczego konkretnego. Ot, akcja się toczy, dzieje się dużo, ale to wszystko jest tylko krążeniem wokół wątku najbardziej interesującego i tajemniczego, czyli tytułowego pomnika. Dlaczego budzi on takie zainteresowanie i do czego jest potrzebny poszukiwaczom? Ci, którzy mają nadzieję na rozjaśnienie tej sprawy muszą liczyć się z kolejnym odwleczeniem rozwiązania. Ale nie ma się co smucić, bo wbrew pozorom drugi tom Pomnika cesarzowej Achai ma kilka atutów, o których warto wspomnieć.

Przede wszystkim dzieje się bardzo dużo: dwa główne wątki, skupiające się wokół Shen i Kai, nabierają nie tylko tempa, ale i większej klarowności. Zdecydowanie wyraźniej widać występujące między tymi dwiema kobietami różnice wynikające zarówno z ich wcześniejszych doświadczeń, jak i obecnych wydarzeń. Kai stała się moją zdecydowaną faworytką: od razu widać, że jest to kobieta inteligenta, z przysłowiowym pazurem. Świetnie radzi sobie jako przewodniczka polskiej ekspedycji, raz przystosowując się do zaistniałej sytuacji, a raz przejmując pałeczkę w momentach wymagających znajomości lokalnych zwyczajów i mentalności. Dzięki temu przybyszom zza Gór Pierścieniowych udaje się uniknąć dyplomatycznych czy zwyczajowych gaf, a rola Kai nabiera tym większego znaczenia, im częściej jej działania wynikają z wrodzonej inteligencji, a nie zdolności magicznych. Tych bowiem czarownica używa niewiele, jakby automatycznie przejęła pragmatyzm swoich towarzyszy. Ogólnie magii i spraw nadprzyrodzonych w tej odsłonie Pomnika… spotkamy niewiele. Można wręcz powiedzieć, że pewne sprawy zaczęły się toczyć zamierzonym przez siły wyższe torem i te, z poczuciem spełnionego zadania, jedynie przyglądają się poczynaniom bohaterów. Meredith wykonał już chyba swoje zadanie, a tajemniczy chłopiec objawiający się wcześniej w snach Shen wspomniany jest tylko raz. Co do Shen, to zupełnie nie przypadł mi do gustu jej rozwój, a raczej jego brak. Z błyskotliwej i dającej sobie radę wojowniczki zamienia się powoli w bezwolną kukiełkę polityków, dając się nabierać na niemal każde propagandowe slogany. Niby nie do końca bierze wszystko za dobrą monetę, ale widać wyraźnie brak wpływu i pomocy chłopca ze snów. Być może w zakończeniu całej historii Shen trochę się zrehabilituje, ale w drugim tomie traci wiele ze swych wcześniejszych atutów.

Pomnik cesarzowej Achai 2, podobnie jak rozwinięcia pierwszego tomu Achai, zawiera w sobie dużo wątków politycznych. Andrzej Ziemiański usiłuje pokazać nam hipotetycznie idealne starcie dwóch cywilizacji, oparte raczej na dyplomacji i gierkach politycznych niż na sile ognia (choć ta ma duże znaczenie we wszelakich kontaktach z lokalnymi władcami). Polacy, choć są w tej części świata gośćmi, z powodzeniem stosują zasadę: dziel i rządź, zapobiegawczo nie paląc wszelkich mostów i zyskując sojuszników zarówno wśród ekipy rządzącej, jak i opozycji. O tym, czy takie postępowanie jest moralne, nie zamierzam dyskutować, natomiast faktem jest, że jak nigdy nasi rodacy postępują w pewien zaplanowany i logiczny sposób. Oczywiście niektórzy z nich przejawiają pewne inicjatywy nie do końca zgodne z odgórnymi dyrektywami, w ogólnym rozrachunku jednak ich statut pozostaje niezmieniony: przybyli tutaj w określonym celu, a zagrywki polityczne czy wątek pomnika Achai są tylko osobistymi wycieczkami poszczególnych bohaterów.

Rozwinięcie opowieści o Pomniku cesarzowej Achai uznać można za klasyczny przypadek drugiego tomu, z drobnym wyjątkiem: książkę czyta się zdecydowanie przyjemniej niż tom pierwszy. Można nawet pokusić się o stwierdzenie, że napisana została wręcz lepiej: Ziemiański w końcu nie katuje nas wulgaryzmami i z powodzeniem zaostrza apetyt na ostatnią odsłonę przygody z tym uniwersum. Udaje się mu nawet czymś nas zaskoczyć, dzięki czemu zakończenie przygód Kai i Shen zapowiada się naprawdę ciekawie. Z całą pewnością ta książka zasługuje na miano przyzwoitej powieści ku uciesze i rozrywce, a przecież i taka literatura jest czasem potrzebna.
Recenzja napisana dla portalu:

RECENZJA PIERWSZEGO TOMU klik!

29 komentarzy:

  1. Z Ziemiańskiego czytałem dotychczas tylko jedną pozycję, być może sięgnę też po tę trylogię - ale kiedy tego nie wiem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A którą dokładnie? I jak wrażenia? :)

      Usuń
  2. Oj pomyliłem go z Dębskim, ale coś Ziemiańskiego czytałem na 100 %. Skleroza nie boli :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dębskiego z kolei ja zbytnio nie znam, chyba tylko recenzje jakieś czytałam :D

      Usuń
  3. Achaja jest jedną z moich ulubionych serii. Na razie nie miałam okazji zapoznać się z "Pomnik..", ale chciałabym. Nie wiedziałam,że mają być też trzy tomy. To ja chyba poczekam aż wyjdzie ostatni, co by zbyt wiele nerwów nie tracić na czekanie:P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie polecam poczekać. Zwłaszcza że może z okazji wydania trzeciego tomu Fabryka pokusi się o jakąś promocję? :)

      Usuń
  4. Nie miałam styczności z serią i nie wiem, czy się na nią... zaczajać:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z Achają jest tak, że jedni ją lubią, inni lubili kiedyś, a jeszcze inni nienawidzą :DD

      Usuń
  5. Moją Achaję sprzedałem, nowej nie kupię jakoś szkoda mi czasu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hahha :) w pełni rozumiem :D Ja pewnie bym się tak nie czaiła na Pomnik, gdyby nie fakt, że pierwszy tom wygrałam w konkursie, a drugi mam z portalu :D Teraz nie pozostaje mi nic innego jak serię skończyć. Ale wiesz, nie jest źle: Pomnik przywrócił mnie do recenzenckiego życia :D

      Usuń
    2. No i to jest bardzo dobra wiadomość :)

      Usuń
  6. Jakoś mnie do Ziemiańskiego nie ciągnie. Czytałam kiedyś kilka recenzji "Achai" i wysnułam z nich wniosek, że autor bardzo lubi poniewierać swoją główną bohaterkę, rozpisywać się o kobiecych częściach intymnych oraz używać wulgarnego języka. Chyba że to mylne wrażenie? ;) "Pomnik..." zapowiada się chyba lepiej, jednak pewnie trzeba by było najpierw przebrnąć przez trylogię "Achai", żeby później zrozumieć różne nawiązania. Na razie i tak mam co czytać, więc się wstrzymam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie, pierwsza trylogia była dość.... toporna. Sama przeczytałam, ale o recenzję się nie pokusiłam, bo z jednej strony da się rozumieć fenomen Achai, a z drugiej rzetelna recka zmieszałaby to dzieło nieco z błotem.
      Pomnik prezentuje się lepiej, ale bez znajomości wcześniejszych tomów wiele traci.

      Usuń
  7. Znam ten ból czytania książek "na raty"...
    Czasem mi się zdarza :)

    Dotychczas nie miałem okazji przeczytać żadnej książki A.Ziemiańskiego i w gruncie rzeczy nie wiem, czy to dobrze, czy też źle...

    Zdania są podzielone,... ale powoli się zbieram, żeby sięgnąć po pierwszą Achaję :)
    Zawczasu trzeba przygotować jednak trochę gotówki, bo pięć dość grubych woluminów będzie zapewne sporym wydatkiem...

    Pozdrawiam serdecznie i dodaję do obserwowanych ;)
    Widzę, że tu sporo fantastyki, a to mój konik :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I to jest dobre podejście: przeczytaj pierwszy tom i już będziesz wiedział, czy warto inwestować w kolejne :D

      Usuń
    2. Tak też chyba zrobię :)

      Usuń
  8. na szczęście rzadko zdarza mi się czytywać książki na raty - unikam tego jak ognia, bo w większości przypadków to się nie kończy dobrze.

    Przeczytałem oryginalną Achaję dawno temu, mniej więcej wtedy kiedy się ukazała, a więc na świeżo. Początkowo mi się podobała, ale zakończenie uznałem za masakryczne. Autor spróbował zbyt wiele srok złapać za ogon i chyba zapomniał o czym pisze. Odniosłem wrażenie, że chciał z Achai uczynić jakiś rodzaj książki ostatecznej, ale efekt był taki sobie. Początek: owszem, końcówka: do bani. I to mi wystarczy w temacie, po Pomnik zdecydowanie nie sięgnę, chyba że z niewiadomych przyczyn zabraknie na świecie lepszych książek ;-).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, u Ziemiańskiego czytanie kolejnych tomów to właśnie takie czytanie jednej historii na raty. Ale da się to przeżyć. Poza tym, kto by wydał takiego molocha? Bo przecież nie FS, która jak tylko może, to jedną książkę na dwie rozbija...

      Z tego co kiedyś gdzieś czytałam, to Ziemiański kończąc pierwszą Achaję już miał plan Pomnika. Więc zakończenie Achai było nie tyle masakrycznym, co wprowadzeniem do drugiego rozdziału historii. No i mnie zaciekawiło, zachęciło do Pomnika, bom była ciekawa ile z "przebłysków" się spełni.

      Świetnych książek Ci nie zabraknie, a Pomnik polecam na chwilę umysłowego zmęczenia wymagającego odstresowania. Ale to tylko w wypadku, gdy całą planowaną trylogię będziesz miał w ręku ^^

      Usuń
  9. No właśnie... To czekanie nieco dobija. Z pierwszego tomu pamiętam na te chwilę jedynie ogólny zarys i wrażenia, że było bardzo, bardzo dobrze. Inna sprawa, że nie mam czasu, by przypominać sobie całość, więc chyba pójdę na żywioł i do dwójki podejdę ot tak. Jak się okaże, że zacznie się przypominać, znaczyć będzie, że wysoka ocena t.1 nie była przypadkiem. :) Inna sprawa, że "Achaja" to lektura typu "mordimerowskiego" - czyta się świetnie, ale szybko ulatuje ze łba. Zaznaczam jednak, że bardzo lubię i oryginalna trylogię i książkę otwierająca nową serię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam podobnie: przed czytaniem dwójki przeczytałam swoją i kilka recenzji jedynki, ot by sobie przybliżyć akcję, ale przy Ziemiańskiem, jego mnogości wątków to i tak było niewiele. Drugi Pomnik czytaj "ot tak", na pewno się odnajdziesz :D

      I masz rację: to jest literatura rozrywkowa, zapewniająca kilka godzin godziwego odpoczynku, ale umyka. Tak już mają książki tego wydawnictwa. Nie żeby to było aż tak strasznie złe: lubię czasem poczytać coś, co głębszej analizy nie wymaga (a raczej: można by się pokusić, ale wnioski byłyby zbyt oczywiste), tylko po to, by się dobrze i bezstresowo bawić.
      Mordimer mi się przejadł, łyknęłam kilka książek pod rząd i powtarzalność motywów czy nawet chwytów narracyjnych wystarczająco mnie zirytowała...

      Usuń
  10. Silaqui, ostatnio zakupiłem też "polskie science fiction" jest super! :-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i świetnie! Tylko błagam: dawaj znać o nowyć s-f recenzjach, bo przy mojej bytności na blogspocie wiele rzeczy mi umyka z tego przeklętego blogrolla :/

      Usuń
    2. OK :-)) Ja jeszcze nadal czytam te antologie, ale wciągają super :-)

      Usuń
  11. Mam to samo odczucia przy przerywaniu książki ; ) Zawsze chciałam przeczytać Achaię, mam nadzieję że moje marzenie się spełni. Z polskich twórców lubię bardzo Pilipiuka, który również wydaje swoje książki w Fabryce Słów.

    Croco,
    czytaj-tu.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poszukaj w bibliotece, może na allegro znajdziesz stare wydanie za rozsądną senę. Ja za pierwszą trylogię zapłaciłam jakieś 40zł, i mimo sarkania znawców gatunku nie żałuję wydatku ^^
      Pilipiuk mnie irytuje. Miałam wątpliwą przyjemność słuchania tego pana "na żywo", i powiem tak: dawno nie widziałam aż tak strasznie zmanierowanego człowieka. A i jego proza, zwłaszcza w krótkiej formie, jest prosta do bólu. Ale to tylko takie subiektywne zdanie ;p

      Usuń
  12. Zawsze boję się takich wznowień. Achaję czytałem z wypiekami na twarzy. Chwilę później obraziłem się na polską fantasy. Może już czas żeby się przeprosić?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli się na polskie fantasy obraziłeś, to Pomnik raczej cię nie przekona. Poczytaj Wegnera. Serio :D

      Usuń
  13. Miło mi poinformować,że ja też zacząłem przygodę z Achają - wczoraj nareszcie upolowałem jej pierwszy tom z pierwszego cyklu w mej osiedlowej bibliotece :-)) Wciąga, naprawdę wciąga :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i dobrze: obyś dostrzegł słabostki i mocne strony serii :D

      Usuń

Szanuję krytykę, ale tylko popartą odpowiednimi przykładami. Jeśli chcesz trollować, to licz się z tym, że na tym blogu niekulturalnych zachowań tolerować nie będziemy, a komentarze obraźliwe będą kasowane :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...