5 lis 2015
16 paź 2015
Prawie obrzydliwie czyli prawie recenzja - "Sodomion", Jacek Inglot
26 wrz 2015
Sprawozdanie z lektury vol. 4. Czytamy Peteckiego...
Bo widzicie, o Peteckim niewiele się mówi, niewielu obecnie Peteckiego czyta - spotkałam się nawet z stwierdzeniem, że jego twórczość nie do końca powinna być zaliczana do klasyki polskiej literatury SF. Początkowo zapłonęłam świętym oburzeniem, ale po przespaniu się z tą kwestią chyba znalazłam rozwiązanie tej zagadki i mam nadzieję, że Rude maRudzenie będzie na tyle sensowne, byście zrozumieli o co mi chodzi :)
17 wrz 2015
Nie samą klasyką człowiek żyje, czyli "Fiolet" Magdaleny Kozak
27 lip 2015
"Trylogia kosmiczna" - dzisiaj już się tak nie pisze....
Zabawna sprawa z tą całą fantastyką: z jednej strony niemal codziennie dowiadujemy się o kolejnych „przełomowych i wyjątkowych” nowościach, z drugiej natomiast kilka wydawnictw (o ile się nie mylę, to całe cztery sztuki) oferuje nam odświeżone wersje starych powieści stanowiących podwaliny współczesnej literatury fantastycznej. Dzisiaj jednak pominiemy wszystko to, co dobrego dla miłośników klasyki robią Rebis, Solaris, MAG i Book Rage, gdyż spojrzymy na literaturę nie jako typowy czytelnik a jako słuchacz. Dzisiaj bowiem przeczytacie odrobinę maRudzenia na temat trzech audiobooków składających się na „Trylogię kosmiczną”: klasykę klasyki polskiej science fiction, napisaną tak dawno, że tylko niektóre dinozaury mogą spokojnie nazywać się jej rówieśnikami. Początkowo plan wyglądał tak, by książki przesłuchać, przemyśleć i pójść dalej (w kolejce do czytania czeka Petecki, Aldiss, Wiśniewski-Snerg i Wnuk-Lipiński), ale podobno Kroniki mają wrócić do świata żywych. Słowo się rzekło, ktoś tam czeka na ten właśnie konkretny tekst, zatem… zaczynamy!
7 lip 2015
Co czytać w wakacje - mały test blogowych preferencji (plus KONKURS!)
Dzisiaj z mojej strony tylko kilka zdań.
Niedawno odezwała się do mnie Książkówka z propozycją udziału w nietypowym (jak na blogosferę książkową) wydarzeniu. Sprawa wyglądała tak: kilkudziesięciu blogerów miało udostępnić po jednej swojej recenzji. Po co? Otóż po to, by szczęściarzy, obdarzonych długimi wakacjami, poratować radą odnośnie najbliższych wyborów książkowych.
Pomysł ciekawy z kilku względów:
1: chciałam wiedzieć, których blogerów znajdę w ostatecznej publikacji.
2: byłam niezmiernie ciekawa polecanych tytułów.
3: mogłam w jednym pliku dostać przegląd kilkudziesięciu sposobów pisania o literaturze. (Coś Ruda wyczuła, że taki zbiór jej się przyda...)
2 lip 2015
Nidzica 2015.
Kilka lat temu wiele rzeczy i sytuacji uważałam za niemożliwe. Nie wierzyłam w to, że z moim dziwacznym podejściem do świata i ludzi uda mi się znaleźć swoje miejsce. Nie wierzyłam, że moja pasja może przynieść coś więcej niż tylko pełne politowania spojrzenia. Nie wierzyłam w końcu, że ja, Ruda, będę w stanie zdobyć się na tyle odwagi, by po prostu usiąść z człowiekiem-legendą i swobodnie porozmawiać.
Trzy lata temu usłyszałam o Festiwalu Fantastyki w Nidzicy i poczułam, że (gdy tylko pewne sprawy się unormują) poruszę niebo i ziemię by na Festiwalu się pojawić. Sporo w tym temacie początkowo zrobiła Oceansoul swoją relacją, a i kilkoro internetowych znajomych skutecznie mnie nakręcało na ten nietypowy konwent. (Dla niezorientowanych: Festiwal Fantastyki w Nidzicy to jedyna w naszym pięknym kraju impreza, podczas której Stary Fandom jest w takim stopniu obecny i aktywny. To nie jest masówka z tysiącami odwiedzających i programem coraz bardziej zdeterminowanym rzeczami modnymi. Do Nidzicy wybiera się co roku określona ilość ludzi, zazwyczaj ściśle związanych z fandomem i, w sporej większości, żyjących fantastyką w stopniu zaawansowanym.) Ta elitarność z jednej strony strasznie mnie pociągała, z drugiej napawała przerażeniem. I pewnie ciągle bym się wahała, odkładała wyjazd na „kiedyś”, gdyby nie spore wsparcie ze strony Krzysztofa Sokołowskiego. Z takim uporem (i swoistym urokiem) mnie ten nasz Lapsus namawiał, że jakoś w styczniu/lutym podjęłam decyzję: jadę!
21 cze 2015
Kasy z tego nie będzie.
I znów wpis inspirowany czymś, co przeczytałam w odmętach Internetu. Tym razem będzie trochę o pieniądzach i wiarygodności. Oczywiście na mój, zdecydowanie chaotyczny, sposób.
Blogosfera książkowa twór pełen paradoksów. Z jednej strony ludzie „z zewnątrz” wrzucają nas wszystkich do jednego worka, zazwyczaj patrząc na nasz światek z ironicznym uśmiechem. Zbytnio mnie to nie dziwi: w czasach, w których blogowanie jest ściśle związane z zarabianiem, barterowa działalność internetowych recenzentów książkowych robi z nich frajerów. Oczywiście wynika to z postępującego zidiocenia użytkowników Internetu i ich brakach w podstawowej wiedzy.
4 cze 2015
Piszcie po moich książkach!
Za trzy tygodnie spełni się jedno z moich marzeń: w końcu pojadę na Festiwal w Nidzicy. O wyjeździe tym marzyłam już dobre trzy lata, ale wiecznie coś stało na przeszkodzie: a to konieczność opieki nad babcią, a to kwestie finansowe… W tym roku się uparłam i w sumie od stycznia kombinowałam tak, by marzenie spełnić. I się udało: mam już akredytację, nocleg i transport, dodatkowo moja mama przyjedzie z Pomorza by się zająć Małą Rudą. Posiłkując się stroną festiwalu odliczam dni i jestem coraz bardziej podekscytowana. To moje pierwsze w życiu spotkanie z fandomem i autorami. Trochę się boję, bo ze mnie nieco aspołeczny typ, ale coś czuję, że towarzystwu uda się mnie „odblokować” ^^
Wśród planów wyjazdowych bardzo ważną rolę grają książki, ale tym razem w nieco innej odsłonie.
31 maj 2015
Rozmiar nie ma znaczenia.
Zapewne większość z stałych czytelników Kronik Nomady wie doskonale, że darzę wielką miłością wszelakie antologie. Co najzabawniejsze: równie mocno kocham wielotomowe sagi i opasłe tomiszcza. Jakim cudem zatem równie wielką frajdę sprawia mi czytanie tak różnych form literackich? Spróbuję dzisiaj to rozszyfrować, a przy okazji pomarudzić trochę… By się nie pogubić i nadać pozory porządku, w wpisie skupię się na trzech głównych zarzutach, jakie często przewijają się w komentarzach publikowanych pod recenzjami różnych zbiorów opowiadań.











