25 wrz 2013

Subiektywnie o jednym dniu Targów Książki w Katowicach

21 września 2013 roku, tuż po godzinie dziewiątej zawitałam do Katowic w celu odwiedzenia tegorocznych Targów Książki. Na szczęście w Spodku byłam już raz, wiem jak tam trafić, a raczej: mam blade pojęcie w którą stronę się kierować. Szczątkowa znajomość Katowic nie uchroniła mnie oczywiście przed małym pomyleniem drogi i koniecznością nadkładania drogi, ale wiecie: ja tam ślepa jestem i nie zauważyłam wsyzstkich tych bannerów rekalmujących maluczkich o Targach i kierujących nieświadomych niczego Ślązaków na to modne podobno wydarzenie.
Reklama Targów aż bije po oczach, prawda?...


Nic to, niezrażona początkowym niepowodzeniem, niemożebnie niewyspana i spragniona kawy (dwie wypite przed wyjazdem z Chorzowa się nie liczą) byłam już tuż przy Spodku, gdy nagle stanęłam jak wryta. Mimo zapewnień dawanych Dadzie wszystko wskazywało na to, że jednak zwiną nam ten dach:


Dachu szczęśliwie nie zwinęli, a ja, minąwszy pierwszą grupkę znajomych blogerów zaczęłam swą sobotnią przygodę.  Na początek rejestracja jako gość, identyfikator i garść kompletnie niepotrzebnych gadżetów:









Szczegółowe zapoznanie się z ofertą wydawnictw zajęło mi jakieś dwadzieścia minut, powzdychałam trochę do kolekcji Lema na stanowisku Agory i wróciłam do wejścia, by czatować na kogoś znajomego. Od razu rzuciła mi się w oczy grupka ŚBKowców, a chwilę później do Spodka wkroczyła grupa krakowska, z której to porwałam Fenrira i już razem z nim udaliśmy się na łowy. 
Pierwszy łup zdobył oczywiście Fenrir, który podczas rozdawania E-buki dorwał Romka Pawlaka i tak się chłopacy zagadali, że przegapiłam ogłoszenie wyników ^^ 
Mając pod ręką rozpisany szczegółowy plan dnia udaliśmy się na spotkanie z Marcinem Przybyłkiem, pierwszą z atrakcji, jakie zapewnił nam Śląski Klub Fantastyki. Spotkanie było bardzo sympatyczne, Marcin Przybyłek okazał się człowiekiem o dużym poczuciu humoru i specyficznym podejściem praktycznie do wszystkiego (łącznie z pisaną przez niego literaturą), a ja wydębiłam od niego prześliczny, pierwszy tej soboty autograf:
Ale to nie wszystko! Pod koniec spotkania rozdawane były tomy opowiadań promujących Śląski Klub Fantastyki, a ja oczywiście nie mogłam się powstrzymać, i jeden sobie przywłaszczyłam.
Dobrze zrobiłam, zwłaszcza, że tuż po Przybyłku, w tej samej sali, pojawiła się Ania Kańtoch. 
Z tą panią miałam przyjemność mieć styczność już w zeszłym roku, kiedy to zdobyłam autograf na "Czarnym". Dzisiaj Ania podpisała mi się na "Ścieżkach wyobraźni", gdzie zamieszczono fragment jej najnowszej powieści:
Ale to nie wszystko! I tutaj udało mi się zdobyć małego "gratisa", w postaci zbiorku dzieł nominowanych do tegorocznego Zajdla. Książek do zdobycia było sztuk dwie, i zgadnijcie kto został szczęśliwym posiadaczem drugiego egzemplarza? ^^
Ta niespodzianka również doczekała się autografu: tuż po Ani, w tej samej sali odbywało się spotkanie z Robertem Wegnerem. Wraz z Fenrirem zrezygnowaliśmy z niego, bo nasze żołądki domagały się jakiejś fizycznej strawy, ale wpierw Wielki wymęczył Wegnera o miliona autografów i aż głupio było mi prosić tylko o ten jeden:
Po napełnieniu żołądków i uświadomieniu sobie, że kryzys dotyka nawet knajpy położone w centrum Katowic wróciliśmy do Spodka na panele organizowane przez Śląskich Blogerów Książkowych. Nie obyło się bez komplikacji: wcześniejsze szkolenie zabrało nam piętnaście minut, kolejne pięć problemy z podłączeniem komputera do rzutnika, ale jakoś wyruszyliśmy. Pierwszy panel dotyczył blogowania jako całości, niuansów między opinią a recenzją, roli uważnych czytelników w naszej twórczości itp. 


















Od razu po pierwszym, skróconym panelu odbył się panel drugi, skupiający się na roli współpracy blogerów z wydawnictwami. Emocje sięgnęły zenitu, przyszły jakieś panie (których nie znałam, ale przyznałam się do tego bez bica), Jakub uciekł i zostałam rzucona na pożarcie rekinom ^^ Mikrofon nadal nie działał, przedstawicielce wydawnictwa, na jakim mi najbardziej zależało nie udało się dotrzeć na czas, ale ponoć dołączyła do nas na widowni i uważnie śledziła przebieg dyskusji :) Kilka zdjęć:









Tutaj też czas skończył się nam zdecydowanie zbyt szybko, nie wszystko udało mi się przedstawić w taki sposób, jak to sobie zaplanowałam, ale nic straconego! Już niedługo zamieszczę tutaj wpis podsumowujący zarówno panel, jak i wypowiedzi przedstawicieli wydawnictw, którym nie udało się pojawić w Katowicach.


Po panelu szybki papieros i pęd pod scenę główną, gdzie za pół godziny miał się pojawić... Rafał Kosik :D Nim jednak pojawił się Rafał udało mi się przywitać i zamienić kilka słów z Kasią Kosik, Fenrir dopadł Jabłońskiego a ja czekałam i czekałam, aż się doczekałam ^^
W ramach wyjaśnienia: o tym, że jestem Kosikomanką wiedzą ci, którym zdarza się czytać moje recenzje. Prócz frajdy z literatury oboje Kosikowie wzbudzają we mnie bardzo ciepłe uczucia. Po prostu lubię mądrych ludzi :) Na autograf od Rafała polowałam już w zeszłym roku w Krakowie, ale przepchanie się przez tłumy nastolatek graniczyło z cudem, zatem sobie odpuściłam. W Katowicach byłam sprytniejsza, i z Fenrirem pojawiliśmy się w kawiarence jako pierwsi. To było dobre posunięcie, kolejka momentalnie przybrała ogromnych rozmiarów :) Wracając do autografów i samego faktu spojrzenia ulubionemu autorowi prosto w oczy: emocje niesamowite, wręcz nie do opisania. A jak dodacie do tego fakt, że ów wasz ulubiony autor kojarzy kim jesteście ^^ Magia, chwila której nie zapomnę i która chyba była najważniejsza w całym tym dniu. Możecie się śmiać, ale na tych autografach zależało mi najbardziej :)



Po spotkaniu z Kosikiem grupa Śląskich blogerów wybrała się na afterparty. Bardzo udane, mimo drakońskich cen :P Zdjęć z Afterparty nie wrzucę, bo nie mam na to pozwolenia, ale na blogach ŚBKowców spokojnie możecie sobie pooglądać te, na których nie ma mnie i jeszcze kogoś ;P

Do zdobyczy Targowych doliczyć jeszcze muszę prezent od Oisaja: 
Gratis od Powergraphu w postaci opowiadania ze świata Felix Net i Nika:;
I prawdziwa gratka, okazyjnie kupiona od Fenrira:


Podsumowując: nie jestem idealnym odbiorcą Targów Książki, gdyż nie przybywam na nie w celu kupna książek. Nie chodzi mi też o nawiązywanie nowych współprac czy wyciąganie egzemplarzy recenzyjnych. Dla mnie zarówno rok temu, jak i teraz TK to przede wszystkim miejsce, w którym mogę spotkać ulubionych autorów, posłuchać jak opowiadają o wszystkim, zdobyć autograf czy jak to miało miejsce w przypadku Fenrira: zaproszenie na piwo :) 
I dlatego, choć niby nie powinno mnie to obchodzić, rażą mnie powtórzone z zeszłego roku błędy organizatorów. Brak reklamy gdziekolwiek, nędzna płachta na Spodku nie ściągnie dziesiątków tysięcy odwiedzających.
Brak najważniejszych wydawców. I niekoniecznie chodzi mi o tych typowo fantastycznych, ale oczywiście to właśnie o nich mi chodzi. Wydaje mi się również, że w zeszłym roku stanowisk antykwarycznych było więcej... A to przecież mają być TARGI! Jak ludzie mają coś kupić, skoro nie mają od kogo?
Po trzecie: dachu co prawda nie zwijacie, ale i tak wymarzłam bardziej niż w swojej pracy. A to już osiągnięcie...
Jeśli tak dalej pójdzie, to nie wróżę świetlanej przyszłości Katowicom jako miastu targowemu. A szkoda, ŚKF na pewno zawsze coś by wymyślił, blogerzy już mają pomysły na przyszły rok...
Pożyjemy, zobaczymy.


14 komentarzy:

  1. Jak widzę Ciebie w tej koszulce na ramiączkach to robi mi się zimno na samą myśl o sali nr 3... brr...

    Tak sobie jeszcze pomyślałem a propos paneli - generalnie to chyba dobrze, że ludzie piszę, że za krótka, co nie? Lepsze to niż gdyby pisali, że było nudno i bez polotu ;-)

    PS. Jeżeli miała się pojawić przedstawicielka wydawnictwa na literkę P, to rzeczywiście przyszła potem :-]


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na początku panelu było mi gorąco z emocji, później chłód zwyciężył :/ Praktycznie nie dało się odczuć różnicy między Spodkiem a świeżym powietrzem. Ta sama temperatura, tylko trochę mniej wiało..

      W sumie racja ^^

      Usuń
  2. Subiektywnie rzecz biorąc - miałam gdzieś słabą ofertę i organizację, bo nastawiałam się na spotkania z blogerami i dlatego też byłam zadowolona z mojej wyprawy na targi. Obiektywnie - fakt, organizatorzy nie wyciągając wniosków i nie ucząc się na własnych błędach robią krzywdę imprezie i uczestnikom, także tym potencjalnym. Jeśli w przyszłym roku Katowice nie wypalą, nie uratują ich nawet zażarte blogerskie dyskusje :D
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pod względem spotkań i autorów też byłam zadowolona: widziałaś moją minę chwilę po tym, jak zdobyłam autografy od Kosika? :)

      Po prostu boję się, że jak tak dalej pójdzie, to zostaną mi tylko targi w Krakowie, a to ciut daleko. Chyba, że się w końcu przemogę i miast na targi wybiorę się na jakiś konwent :D

      Usuń
  3. To kto kogo w końcu finalnie porwał? O.o

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetna relacja, teraz pozostaje czekać na krakowskie TK (nawet nie wiem kiedy będą ;-) )

    OdpowiedzUsuń
  5. Żartujesz, nie przydadzą się Tobie ulotki i przypinki? ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ulotki już przez córę pocięte, przypinki gdzieś się walają po półkach i pewnie zakończą żywot w odkurzaczu ^^

      Usuń
  6. Hehe, setki ulotek, może na podpałkę?
    Tak na marginesie: czy kiedyś tam można będzie od Ciebie pożyczyć te opowiadania ŚKF i te Zajdlowe?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mam gdzie ich spalić :P

      Jasne, wpadaj do Chorzowa, to Ci pożyczę :P

      Usuń
    2. Raz czy dwa razy w tygodniu przejeżdżam przez Chorzów (jeździmy z córą na rehabilitację), więc z pewnością skorzystam z propozycji. Tylko przeczytaj najpierw sama!

      Usuń
  7. Stainless Steel Magnets - titanium arts
    Ironing https://deccasino.com/review/merit-casino/ the Stainless Steel Magnets งานออนไลน์ (4-Pack). Made poormansguidetocasinogambling in Germany. The Titanium 1등 사이트 Arts Stainless Steel Magnets titanium earrings are an alloy made of steel in stainless steel

    OdpowiedzUsuń

Szanuję krytykę, ale tylko popartą odpowiednimi przykładami. Jeśli chcesz trollować, to licz się z tym, że na tym blogu niekulturalnych zachowań tolerować nie będziemy, a komentarze obraźliwe będą kasowane :)