30 paź 2012

Targi! i powiedzmy, że stos.

Jestem przerażona. Właśnie się zorientowałam, że ostatnim wpisem uraczyłam was jeszcze w wrześniu, od tego czasu ani nic nie napisałam, ani tym bardziej nie opublikowałam. Biję się w pierś, i mam nadzieję, że okołotargowy wpis odczaruje klawiaturę i moją mózgownicę. Brakuje mi tego zamieszczania recenzji i spamowania na facebooku ^^
Mogłabym się tłumaczyć mniej lub bardziej, ale to nie miejsce ku temu, mogłabym też napisać, że do jutra nadrobię zaległości, ale to akurat nierealne. Zapraszam do sprzedania mi kontrolnego kopa na zachętę, może to poskutkuje :)

Ale,ale, nie o tym miało być! Wracając do głównego tematu dzisiejszego wpisu: TARGI!!!

18 wrz 2012

Conan i skrwawiona korona, Robert E. Howard


Tytuł: Conan i skrwawiona korona
Autor: Robert E. Howard
Cykl wydawniczy: Conan
Wydawnictwo: Rebis
Data wydania: 21.08.2012
Ilość stron: 520
Moja ocena: 5/6

Conan i skrwawiona korona, druga odsłona serii poświęconej oryginalnym tekstom o Cimmeryjczyku, była jedną z najbardziej wyczekiwanych premier tego roku, zwłaszcza dla czytelnika, który w ramach oddechu od pozornie ambitnych dzieł łaknął kontaktu z klasyką w najbardziej stereotypowym znaczeniu tego słowa. W odróżnieniu od Conana i pradawnych bogów, gdzie zaoferowano nam trzynaście opowiadań, jeden wiersz i rozbudowaną varię, w Conanie i skrwawionej koronie zaspokojony został gust tych, którzy od krótkich utworów wolą dłuższe formy, pretendujące do miana powieści. W drugiej części przygód Conana dostaliśmy jedynie trzy pełne teksty, będące próbą stworzenia przez Howarda „prawdziwej” książki, mającej realną szansę na normalne wydanie. 

4 wrz 2012

Syn Cienia, Jon Sprunk


Tytuł: Syn Cienia
Autor: Jon Sprunk
Cykl wydawniczy: Trylogia cienia
Wydawnictwo: Papierowy Księżyc
Data wydania: 29.06.2012
Ilość stron: 400
Moja ocena: 3/6

W popularnej literaturze fantasy, podobnie jak w każdej komercyjnej dziedzinie, często mamy do czynienia z modami na przeróżne elementy. Jeszcze do niedawna na topie były błyszczące wampiry i ich perypetie z gapowatymi dziewczętami, później nastąpił istny boom powieści łotrzykowskich, a gdzieś w tle chyłkiem przekradał się motyw mordercy, do tej pory traktowany raczej po macoszemu. Płatny zabójca wszak to postać trudna do wiernego opisania: jak bowiem czytelnik ma zapałać sympatią do kogoś, kto zarabia na życie, odbierając je innym? Z tym zadaniem całkiem nieźle poradził sobie Jon Sprunk w Synu Cienia, pierwszym tomie Trylogii Cienia, choć czytelnicy spragnieni krwi i brutalności (tożsamych ponoć z zawodem mordercy) mogą poczuć się nieco zawiedzeni. 

2 wrz 2012

Kilka informacji i stos #10

Dawno nie było u mnie wpisu traktującego o nowych pozycjach w mej biblioteczce.Dawno ogólnie nie było tutaj jakiegokolwiek wpisu, a i częstotliwość publikowanych recenzji spadła niemiłosiernie. O recenzjach i zmianach na blogu napiszę za chwilę, wpierw trochę pozytywów :D




Pozytyw numer jeden to Lusia, która nie chciała odstąpić stosu na krok i załapała się na zdjęcie^^ Na kolanach małej rudej książeczka o papudze ^^

A po prawej niepełny zbiór zdobyczy książkowych które trafiły do mnie w ciągu ostatnich dwóch miesięcy.

20 sie 2012

"Czarne" Anna Kańtoch


Tytuł: Czarne
Autor: Anna Kańtoch
Seria wydawnicza: Kontrapunkty
Wydawnictwo: Powergraph
Data wydania: wrzesień 2012
Ilość stron: 272
Moja ocena: 4/6

Gdy sięgamy po jakąkolwiek książkę, z zasady kierujemy się kilkoma podstawowymi kryteriami: nazwisko autora, gatunek literacki czy forma opowieści. Co jednak, gdy dostajemy książkę wymykającą się ogólnym ramom, zarówno pod względem formy, jak i przynależności do konkretnego działu literatury? Czy czytanie książki innej, niedającej się jasno sprecyzować i wprowadzającej czytelnika w zamęt niemal na każdej stronie może sprawić przyjemność? I jak tego typu literatura się sprawdza? Oto przed wami kilka słów o kontrowersyjnym pisaniu, nieuchwytności czasu i czytelniczym wyzwaniu, jakim może okazać się lektura Czarnego Anny Kańtoch, nowej powieści wydanej w Powergraphowej serii Kontrapunkty. 

17 sie 2012

Premierowa recenzja "Opowieści praskich" Tomasza Bochińskiego


Tytuł: Opowieści praske
Autor: Tomasz Bochiński
Wydawnictwo: Almaz
Data wydania: 14. 08. 2012 r.
Ilość stron: 240
Moja ocena: 5/6

”Warszawa da się lubić” śpiewał kiedyś Adolf Dymsza a nasza stolica od lat posiada tyleż samo pasjonatów jak i przeciwników. Przeważnie jednak wszelkie opisy czy historie, z jakimi stykamy się w różnych tekstach kultury, opowiadają o Warszawie w błysku fleszy, czasem o Warszawie powstańczej, a czasem o komunistycznej, podnoszącej się z gruzów stolicy. Warszawska Praga zazwyczaj omijana jest szerokim łukiem, traktowana jako siedlisko marginesu społecznego, powszechnego pijaństwa i żywego symbolu rozpadu społeczeństwa. Na szczęście znajdziemy ludzi, dla których to właśnie Praga posiada jeszcze, jako jedyna, przedwojennego ducha, ukrytego gdzieś między kolażem bilbordów, łuszczących się kamienic i zapijaczonych bram. Co to za duch, i czy potrafi zaczarować? O tym opowiada nam Tomasz Bochiński w Opowieściach praskich.

4 sie 2012

Jonathan Carroll: Kobieta, która wyszła za chmurę.


Tytuł: Kobieta, która wyszła za chmurę
Autor: Jonathan Carroll
Wydawnictwo: Rebis
Data wydania: 07. 05. 2012
Ilość stron: 184
Moja ocena: 4/6

Jonathana Carrolla znają chyba wszyscy pasjonaci realizmu magicznego: ten nietuzinkowy pisarz od lat czaruje nas swymi powieściami, tworząc rozbudowane i magiczne światy, w których nic nie jest takie, na jakie wygląda. Zazwyczaj kojarzymy Carrolla z jego pełnowymiarowymi powieściami, ma on jednak na koncie sporo opowiadań, do tej pory niczym nieustępujących dłuższym formom. W tym roku wydawnictwo Rebis wydało Kobietę, która wyszła za chmurę, najnowszy zbiór mniej lub bardziej magicznych historii zamkniętych w wręcz minimalistycznych opowiadaniach. Nie każdemu taka forma Jonathanowego pisarstwa będzie odpowiadała, nie sposób jednak odmówić jej pewnych walorów.

Jak to bywa w przeróżnych antologiach, tak i tutaj uświadczymy dzieła mniej lub bardziej ciekawe, jednak w przypadku Carrolla rzecz ma się nieco inaczej niż w klasycznych zbiorach opowiadań. Zazwyczaj, recenzując takie twory piszemy o przypowieściach lepszych lub gorszych warsztatowo, czasem opowiadanie wydaje się być jedynie rozdziałem wyrwanym z książki, bez konkretnego początku czy końca. Czasem autor siląc się na oryginalność lub poczucie humoru tworzy coś potwornego, co na szczęście ulatuje z naszej pamięci tuż po przeczytaniu. U Jonathana Carrolla takich tworów nie uświadczymy, a przyjemność z lektury zależna będzie bardziej od osobistych preferencji, pragnień i obaw. Mówiąc krótko: przy czytaniu Carrolla nie każdy zrozumie sens niektórych historii, gdyż do tego potrzebne jest pewne zaplecze emocjonalne i zgranie się z zamysłem autora.

1 sie 2012

Zakon Smoka, Aleksander Tesic



Tytuł: Zakon Smoka
Autor: Aleksander Tesic
Cykl Wydawniczy: Kosingas t.1
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Data wydania: 14. 06. 2012
Ilość stron: 504
Moja ocena: 3.5/6


Ludzie wszelkich ras od zarania dziejów tworzą religie mające na celu wyjaśnienie mechanizmów rządzących ich światem. Praktycznie każdy z was kojarzy, jaką domeną władał Mars lub w co po śmierci została zamieniona Kasiopea, jednak prócz greckiej i rzymskiej, najsłynniejszych mitologii, istnieją setki innych, mniej znanych i związanych z różnymi obszarami geograficznymi, również tymi nieco nam bliższymi. Mniej znane religie, podania i wierzenia stanowić mogą świetny materiał na książkę, o czym już kilka lat temu przekonał nas Andrzej Sapkowski, umieszczając w swym cyklu o wiedźminie Geralcie choćby swojskie strzygi. Takie podejście do fantasy, wykorzystywanie czegoś spoza Tolkienowskiego kanonu stworów niesamowitych i próby przybliżenia lokalnych wierzeń i zwyczajów już raz okazało się strzałem w dziesiątkę, dlatego też z entuzjazmem podjęłam się przeczytania i zrecenzowania Zakonu Smoka, pierwszego tomu trylogii Kosingas. Początkowe oczekiwania okazały jednak się kompletnie odmienne od rzeczywistości i entuzjazm nieco przygasł, szczęśliwie nie na tyle, by lekturę zarzucić, gdyż książka Aleksandra Tesica to coś zupełnie odmiennego niż wspomniany przed chwilą Sapkowski, a jak powszechnie wiadomo, odmienność niekoniecznie świadczy o gorszej jakości.

25 lip 2012

Kwiat Paproci, Dominik Sokołowski


Tytuł: Kwiat paproci
Autor: Dominik Sokołowski
Cykl Wydawniczy: Kroniki Arkadyjskie, t.1
Wydawnictwo: Rebis
Data wydania: 25. 07. 2012
Ilość stron: 400
Moja ocena: 4/6



O ile od miłosnych perypetii nastolatków trzymam się z daleka, o tyle z uporem maniaka poszukuję przyjemnego, ale nie głupiego fantasy, opatrzonego swojsko brzmiącym nazwiskiem. Nadzieja na taki twór pojawiła się z okazji premiery Kwiatu paproci, autorstwa Dominika Sokołowskiego: dobrą lekturę zdawały się zapowiadać zarówno blurby, jak i sama biografia autora. Pierwszy tom Kronik Arkadyjskich zasadniczo spełnił moje oczekiwania, lecz nie zrobił tego całkowicie.

19 lip 2012

Podróż sentymentalna na Arrakis. Diuna, Frank Herbert

Tytuł: Diuna
Autor: Frank Herbert
Cykl Wydawniczy: Kroniki Diuny t.1
Wydawnictwo: Rebis
Data wydania: 2007
Ilość stron: 672
Moja ocena: 6/6

Dzisiaj nie uświadczycie „regularnej” recenzji. Recenzowanie dzieł opatrzonych etykietą „klasyka” jest dość niewdzięcznym zadaniem: gdy książka znana jest i szanowana przez miliony czytelników, to trudno napisać cokolwiek nowego. Z drugiej strony jednak wielu ludzi ma uraz do wszelakiej klasyki (skutecznie zaszczepiony przez nasze kochane szkolnictwo), i czasem trzeba pokazać potencjalnemu czytelnikowi, że klasyczne nie oznacza nudne, a co więcej: może porwać lepiej, niż niejeden współczesny bestseller. Ale tym razem nie chodzi o problem ocenienia czy opisania klasyki. Diuna jest dla mnie czymś więcej niż tylko książką, historią i niesamowitą podróżą w głąb wyobraźni. To kamień milowy w moim czytelniczym życiu, i po wielu próbach porzuciłam plan napisania o dziele Franka Herberta klasycznej opinii. 

Pierwszą przygodę z Arrakis zaliczyłam dobre pięć lat temu, i szybko okazało się, że będzie to jedna z tych przypadkowych znajomości, które prędko przemieniają się dozgonną przyjaźń do grobowej deski. Wtedy, jako nieopierzony fantasta naiwnie wierzyłam, że literatura fantastyczna ogranicza się tylko do historii spod znaku elfa i smoka, sporadycznie przetykanych gościnnymi występami czarownic masy wszelakiej czy Lestatopodobnych wampirów. A tu niespodzianka: książka zapowiadająca się na przysłowiowe flaki z olejem, z akcją osadzoną na jakiejś durnej planecie i z wyraźnym wątkiem polityczno-ekologicznym, książka ta okazała się być pełna magii. Oczywiście nie mówimy tutaj o klasycznym „bęc go fireballem!”, ale o czymś głębszym, siedzącym głęboko w ludzkim umyśle, sercu, czy nawet strukturze DNA. Herbert pokazuje w Diunie jak wiele mógłby człowiek osiągnąć, gdyby tylko postarał się wykorzystał potencjał tkwiący w naszym mózgu, z którego możliwości jak nam wiadomo, korzystamy obecnie w nikłym stopniu.