21 cze 2013

ŚBK: "Dobry zwyczaj nie pożyczaj... czy wręcz przeciwnie" + rozwiązanie konkursu urodzinowego

Minął miesiąc od pierwszego wpisu związanego z Śląskimi Blogerami Książkowymi, czas zatem na kolejne tematyczne pisanie okołoksiążkowe.

Nim jednak przejdę do sedna, pragnę poinformować, że w końcu uruchomiliśmy nasz FP na Facebooku, znajdziecie go pod tym adresem KLIK! Jak na razie jest na nim trochę pusto, ale jak dacie nam trochę czasu i wykażecie trochę zainteresowania, to na pewno pojawi się tam wieeele ciekawych treści związanych z literaturą, Śląskiem i nami blogerami :D Trzymajcie za nas kciuki, zaczynamy się rozkręcać i mamy naprawdę niezłe plany na przyszłość.

18 cze 2013

Adamantowy miecz, Dominik Sokołowski


Tytuł: Adamantowy miecz
Autor: Dominik Sokołowski
Cykl Wydawniczy: Kroniki Arkadyjskie, t.2
Wydawnictwo: Rebis
Data wydania: 21. 05. 2013
Ilość stron: 384
Moja ocena: 2/6

W naszej rzeczywistości czas jest towarem deficytowym. Wszyscy gdzieś się spieszymy, gonią nas terminy, gonią nas pracodawcy, goni nas samo życie. Nie jest łatwo łączyć pracę, szare życie i pasję, zwłaszcza, gdy wszystkie one obracają się wokół różnych materii. Jeśli jesteś pasjonatem dobrej literatury, jednocześnie będąc normalnym, zapracowanym człowiekiem, zazwyczaj nad wyraz ostrożnie wybierasz swoje lektury, które, jakby na to nie patrzeć, w jakiś sposób pochłaniają twoje wolne chwile. Oczywiście musi minąć (znów!) trochę czasu, nim twoja czytelnicza intuicja pozwoli ci na odsianie ziarna od plew. Blurby zachęcają, znane nazwiska polecają, a internetowi recenzenci zachwalają. Jak tu nie sięgnąć po ten apetycznie zapowiadający się kąsek? Czasem okazuje się, że wymienione źródła wiedzy o książce okazują się nieobiektywne, porzucasz lekturę już po kilkudziesięciu stronach, bo szanujesz swój czas. I, w sumie, biorąc pod uwagę prawa rządzące marketingiem i marzenia autorów/wydawnictw o wielotysięcznych sprzedażach, wtedy nawet możesz sobie wybaczyć chwilowe zaćmienie i łatwowierność. Co jednak myśleć czy to o autorze, czy o jego odbiorcy w sytuacji, gdy pierwszy tom jakiejś serii rozbudza twój apetyt, podoba się mimo pewnych klasycznych dla debiutantów niedociągnięć i spodziewasz się czegoś lepszego po tomie drugim? Przecież każdy się rozwija, lub rozwijać się powinien, bez względu, kogo by to dotyczyło. Autor, czytelnik, recenzent… Jeśli jeden z nich pozostaje w tyle, lub przeciwnie: zbytnio wychodzi na prowadzenie, to „wiedz, że coś się dzieje”.

10 cze 2013

Skrrrrótem Aterixie, czyli opinia zbiorowa vol 5

Już dawno w Kronikach Nomady nie było moich skrótów, czyli krótkich opinii opisujących książki, które już raczej pełnoprawnych recenzji się nie doczekają. Aby nie przedłużać i rozpisywać się na marne, zaczynamy!


Tytuł: Achaja
Autor: Andrzej Ziemiański
Cykl wydawniczy: Achaja, tom 1,2,3
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Ilość stron: tom 1: 622, tom 2: 558, tom 3: 416
Moja ocena: 3/6

6 cze 2013

Niezwyciężony, Stanisław Lem


Tytuł:Niezwyciężony
Autor:Stanisław Lem
Wydawnictwo:Agora
Data wydania: 20. 02. 2009 r.
Ilość stron: 182
Moja ocena: 5,5/6



W życiu każdego pragnącego się rozwijać czytelnika przychodzi taki moment, w którym musi zweryfikować swoje podejście do czytanej literatury. Nie chodzi tutaj o jakieś głębokie refleksje, a pragnienie wyjścia poza ulubione ramy czy też konfrontacje z swoimi sympatiami i antypatiami. I tak, miłośnik fantasy musi prędzej czy później zorientować się, że ten gatunek, w swej klasycznej odsłonie, zaczyna być zbyt ograny, zbyt schematyczny i przewidywalny. By nie przekreślić gatunku jako takiego, trzeba sięgnąć pozycje bardziej wymagające, mniej jednoznaczne i często będące połączeniem fantasy z innymi gatunkami literackimi (czego świetnym przykładem są pozycje z UW). Fantasy podupada, za to science fiction trzyma się znakomicie (a raczej: jak już po SF sięgam, to trafiam nad wyraz dobrze i nie mogę narzekać). W dużej mierze zawdzięczam to Fenrirowi, Oceansoul i Zaginionej Bibliotece: tych dwoje blogujących recenzentów i ZB jako zbieranina maniaków fantastyki niejednokrotnie pomagali mi (świadomie lub nie) wybierać kolejne pozycje „do przeczytania”. Oceansoul wzywa do czytania Dicka. Dużo do myślenia dało mi Fenrirowe wyzwanie Eksplorując Nieznane, które to pokazało mi, jak niewiele o science fiction wiem, i jak mało klasycznych pozycji zdarzyło mi się czytać. Dzięki niemu też miałam możliwość posłuchania fragmentu książki najbardziej znienawidzonego autora z czasów podstawówki. I choć słuchowisko było dla mnie nie do przebrnięcia, tak skłoniło do zakupu wersji papierowej. I tak trafił do mnie Niezwyciężony Stanisława Lema.

4 cze 2013

To już dwa lata...

Tak, nie żartuję, już od dwóch lat męczę was na bloggerze swoimi książkowymi wpisami. Minęło szybko, chyba nawet zbyt szybko, ale cóż: mam nadzieję, że jeszcze kilka lat z wami tutaj posiedzę.

Polubiłam to swoje miejsce w sieci, choć na przestrzeni ostatnich dwunastu miesięcy moje podejście zarówno do recenzowania, jak i blogowania w ogóle bardzo się zmieniło.

Nadal jest to moja pasja, ale nie czuję już dawno ciśnienia, by o każdej przeczytanej książce pisać kilkustronicowe epistoły, dlatego co jakiś czas wrzucam opinie zbiorowe (właśnie, dawno takowej nie było, może w tym miesiącu jakoś się "zbiorę w sobie" i coś naskrobię).

31 maj 2013

Przedpremierowo dla Fantasty: Nexus, Ramez Naam


Tytuł:Nexus
Autor: Ramez Naam
Wydawnictwo:Drageus Publishing House
Data wydania: 03. 06. 2013 r.
Ilość stron: 446
Moja ocena: 4,5/6

Thriller science fiction to dość ryzykowny wybór dla debiutującego autora. Thrillery z założenia są przewidywalne, a jeśli potrafią czytelnika wciągnąć, to robią to tylko raz: emocjonujemy się losami głównego bohatera/bohaterów, wypatrujemy zagrożeń z każdej strony i z zapartym tchem śledzimy całą rozgrywkę. Jak już znamy zakończenie, to zazwyczaj do danej książki nie wracamy. Po co, skoro i tak wiemy, czy nasz ulubieniec wykaraska się z kłopotów, kto go zdradzi, a kto z drugoplanowych postaci zginie? Zdarzają się jednak thrillery na tyle dobrze zbudowane, wyposażone w tak niejednoznaczne charaktery, że ponowne czytanie daje nam możliwość przejrzenia motywów kierujących poszczególnymi osobami, przez co zyskujemy głębszy wgląd w całą fabułę. Wyśmienicie napisanych thrillerów jest jak na lekarstwo (podobnie jest też z kryminałami), sama mam kilka typów poznanych dobre dziesięć lat temu i jakkolwiek bym nie szukała, tak książki na miarę Piątej Profesji Morrella czy trójksięgu Bractwo Róży, Kamienia, Nocy i mgły tegoż autora jeszcze nie uświadczyłam. Kłamstwem byłoby stwierdzenie, że wspomniane właśnie pozycje były arcydziełami thrillerów na podobieństwo tolkienowskich arcydzieł fantasy, jednak Morrell poza dwoma wyjątkami zapewnił mi nie lada emocje i skradł kilka nocy poświęconych na czytanie. Jego bohaterowie, i ci „dobrzy”, i ci „źli” (cudzysłowie są zamierzone, u Morrella chyba nikt do końca się nie opowiadał po jednej stronie moralnej barykady) zawsze posiadali jakieś drugie dno, inny biegun ich osobowości, który albo dochodził do głosu podczas powieści, albo tylko czasem zmieniał bieg akcji. Mając w pamięci wspomniane wyżej tytuły, nader sceptycznie podchodziłam i podchodzę do wszelkich nowych thrillerów, ale na dźwięk określenia „thriller hard SF” postanowiłam zaryzykować i sięgnąć po Nexusa, pierwszą książę Rameza Naama opublikowaną przez raczkujące na rynku wydawnictwo Drageus Publishing House.

23 maj 2013

Maj miesiącem książkowego urodzaju!

Ech panowie (i panie), obrodziło nam w tym miesiącu, oj obrodziło tymi książkami. Co najzabawniejsze: w odróżnieniu od poprzedniego stosu tutaj nie znalazła się żadna pozycja kupiona. Z zakupami książkowymi muszę się jak na razie wstrzymać, ale są przecież jeszcze inne sposoby pozyskiwania dóbr materialno/intelektualnych :)

Od czego by tu zacząć... Na pierwszy rzut książki otrzymane od pewnej dobrej duszy w ramach spełniania książkowych marzeń:
Pierwszy Zajdel w biblioteczce ^^

21 maj 2013

ŚBK: śląski bloger jaki jest, każdy widzi :)


ŚBK, to skrót od Śląscy Blogerzy Książkowi. Nieformalna grupa ludzi piszących o książkach i mieszkających na terenie Śląska. NIedawno dziewczyny miały drugie już spotkanie, podczas którego wpadły na kilka świetnych pomysłów. Jednym z nich jest wprowadzenie comiesięcznych postów tematycznych mających na celu przedstawienie wam, naszym czytelnikom grupy blogujących Ślązaków.

17 maj 2013

Obywatel, który się zawiesił; Rafał Kosik


Tytuł: Obywatel, który się zawiesił
Autor: Rafał Kosik
Wydawnictwo: Powergraph
Data wydania: 09. 11. 2011 r.
Ilość stron: 346
Moja ocena: 3,5/6

Jeśli ktoś śledzi mojego bloga dość wytrwale wie o mnie dwie zasadnicze rzeczy. Po pierwsze: uwielbiam zbiory opowiadań, darzę je wielką miłością i zazwyczaj sprawiają mi niesamowitą frajdę. Po drugie: jestem zagorzałą fanką „dorosłej” twórczości Rafała Kosika, której dowód znajdziecie czytając recenzje Kameleona, Marsa i Verticalu. O antologii Obywatel, który się zawiesił słyszałam od dawna, i z niecierpliwością czekałam na okazję, aż owo precjozo trafi w moje ręce. I nie zrażały mnie niekoniecznie entuzjastyczne recenzje zarówno fanów Kosika, jak i ludzi, którzy dopiero zaczynali przygodę z jego twórczością. Dla mnie Rafał był ( i nadal powieściowo JEST) synonimem głębokiej, refleksyjnej literatury, idealnie wpisującej się w nurt social sf. A już opowiadanie zawarte w powergraphowym Science Fiction na nowo przeniosło mnie w wyobrażenia tego nietuzinkowego pisarza. Cóż więc mogła zrobić kosikomanka przy pierwszej normalnej wypłacie? Oczywiście tylko jedno: zakupiłam wymarzonego Obywatela i bałam się zacząć lekturę.

10 maj 2013

"Partials: Częściowcy", Dan Wells


Tytuł: Partials: Częściowcy
Autor: Dan Wells
Wydawnictwo: Jaguar
Data wydania: 20.03.2013
Ilość stron: 416
Moja ocena: 4/6
Nienawidzę ludzi, którzy po jednej porażce rezygnują ze swoich wysiłków i odpuszczają jakiś temat, uważając, że „nie ma sensu się męczyć”. Nie tylko nie lubię tego u innych, walczę z takim podejściem szczególnie u siebie. Dotyczy to przede wszystkim różnych odłamów fantastyki, które jakoś mnie do siebie nie przekonały. W rankingu gatunków totalnie nietrafionych na szczycie plasują się dwa podgatunki: fantastyka młodzieżowa i paranormal romance. Jeśli chodzi o to drugie, to niestety moje odczucia niemal zawsze są takie same (czyli śmieję się do upadłego lub zmuszam do zakończenia lektury, by jak najszybciej o niej zapomnieć), choć Gail Carriger swoim połączeniem steampunku z nienachlanym wtrąceniem romansu okraszonym sporą dawką humoru pokazała mi, że miłość w fantasy to nie tylko powłóczyste spojrzenia i żałosne monologi bohaterek. Z literaturą młodzieżową o zabarwieniu fantastycznym było jednak do tej pory kiepsko: schemat schematem poganiany, łopatologiczne przedstawienie dobre i zła, przewidywalna do bólu fabuła. Niby był kiedyś Harry Potter, ale jedna jaskółka wiosny nie czyni. Dlatego raz na jakiś czas, niemal wbrew osobistym preferencjom, sięgam po jakąś książkę skierowaną do czytelnika o dekadę młodszego niż ja. Sięgam po nią z całkowitą świadomością tego, że przy czytaniu trzeba nieco przestawić swoje pojmowanie świata, czasem bardziej uwrażliwić i porzucić precz swoją znajomość gatunku. Często jednak pozytywne nastawienie do lektury nie spełnia swego zadania, bo powieści dla nastoletnich czytelników niejednokrotnie są czystym odzwierciedleniem powierzchownej natury współczesnych młodych. Jednak na szczęście okazuje się, że w każdej regule są wyjątki i jak bycie nastolatkiem nie zawsze oznacza bycie totalnym ignorantem, tak powieść skierowana do tychże ludzi niekoniecznie musi być kolejną papką przelaną na kartki.