15 sty 2017

Olga i osty, czyli nie dajmy się oszukać.

Ten wpis ma w sobie coś z eksperymentu. Po pierwsze: to pierwsza od dawna recka, po drugie: to, co przeczytacie za chwilę jest zapisem mojej gawędy o „Oldze i ostach”. Nieco zredagowanej, ale zasadniczo: wiernej temu, co pewnego wieczora opowiedziałam/wygadałam/pomarudziłam. Stąd też jest nieco bardziej chaotycznie niż zwykle, może też nieco dłużej, ale tak było zamierzone. Oczywiście, jak zwykle po tak długiej przerwie w reckowaniu, proszę was o wszelkie krytyczne uwagi odnośnie przecinków, literówek i ogólnych głupot, które mogły się wkraść między literki. Życzę przyjemnej lektury :) ps. Doctorowe grafiki może i nie bardzo współgrają z treścią wpisu, ale co Doctor to Doctor :)


10 sty 2017

Podsumowanie 2016, czyli "mój różowy pamiętniczku"


To niesamowite, jak trudno zaczyna mi się ten wpis. Podsumowania mijającego roku nigdy nie należały do najłatwiejszych, a tegoroczne… jest chyba najtrudniejsze ze wszystkich. Bo rok 2016, zgodnie z przewidywaniami, był rokiem przełomowym i przerażającym. W sumie ten rok był najbardziej… burzliwym zarówno w historii istnienia Kronik Nomady, jak i w moim prywatnym życiu. Nim przejdę do konkretów pragnę was ostrzec: podsumowania zawsze są u mnie bardzo osobiste, a to konkretne będzie osobiste chyba jeszcze bardziej. Zarazem jest ono zamknięciem dość rozbudowanej prywaty uskutecznianej przeze mnie w sieci od kilku miesięcy: planuję od następnego wpisu wrócić do normalnego (o ile w moim przypadku można mówić o czymś normalnym) pisania o wszelakich odmianach życia fantastycznego. Zatem zapraszam do tekstu pod tytułem „mój różowy pamiętniczku”, za wszelkie szkody w psychice już teraz przepraszam, dalej czytacie tylko i wyłącznie na własną odpowiedzialność.

20 lis 2016

Wszyscy jesteśmy przestępcami


Ostatnio niewiele mam czasu na flejmy. Jeśli na takowy trafię, to obserwuję go raczej ze spokojem, tudzież z świadomością, że wdanie się w jakąkolwiek dłuższą dyskusję jest ponad moje siły. Nic zatem nie zwiastowało tego, że jedna z facebookowych dyskusji uruchomi we mnie takie poziomy wk…urzenia, że aż będę musiała wam trochę pomaRudzić.

31 paź 2016

50 odsłon Rammy, czyli sprawozdanie z lektury vol. 8


Są w literaturze fantastycznej światy, do których wraca się z przyjemnością, na których kolejne odsłony czeka się z utęsknieniem. Światy porażające rozmachem i malowniczością; dlatego wracamy na Diunę, odwiedzamy Majipoor, rzucamy okiem na zamieszanie w Ankh-Morpork, wędrujemy po Przestrzeni Objawienia i odkrywamy tajemnice Wypalonej Galaktyki. Są to uniwersa rozbudowane, zapełnione mnóstwem ras, bóstw i bytów technologicznych; często na tyle malownicze, że nie sposób po kolejnej lekturze nie zatęsknić za podróżą do któregoś z nich. Trafiają się jednak czasem światy, których w żadnym wypadku nie chcielibyście osobiście odwiedzić, ale w swej literackiej odsłonie posiadają tyle magnetyzmu, że prędzej czy później po prostu się do nich wraca. Takim tworem jest Ramma: jedno z najbardziej przerażających i intrygujących miejsc, jakie dane mi było odwiedzić podczas wędrówek po bezdrożach fantastyki.

9 paź 2016

Dobrze znać pisarza.


Początkowo miał to być wpis inspirowany dwoma tekstami, które przeczytałam niedawno w sieci. Pierwszy to dość zachowawczy tekst Qubusia, drugi to (zaginiony już w odmętach Internetu) pełen oburzenia głos dotyczący tego, jak bardzo nie można ufać polecankom naszych rodzimych autorów. Coś tam zaczęło dręczyć wykpiwane przez niektórych MaRudne serducho i zaczęłam pisać, ale oczywiście nim skończyłam pojawił się głos dyżurnego malkontenta, pirata i trolla internetowego, czyli niezastąpionego Lapsusa. I tak pierwotne plany wzięły w łeb, bo paskudny, (ale i w kilku kwestiach nadal ulubiony) Lapsus napisał niemal wszystko to, co chciałam sama napisać. Oczywiście w swoim niepowtarzalnym stylu, oczywiście nie ze wszystkim się zgadzam, ale dzisiaj chciałabym pochylić się nad kwestią przez Lapsusa zbagatelizowaną (a i Qubuś bardziej skupił się na wydawnictwach).

18 wrz 2016

Powergraph w natarciu, czyli o baśniowym "Pustym niebie" słów kilka.



Ciężki to kawałek chleba: być czytelnikiem fantastyki. Z każdej strony czyhają na takiego delikwenta niezliczone niebezpieczeństwa. A to jakiś vanitowy potwór wyciąga swe łapska po niczego się niespodziewającą ofiarę, a to wielkie profesjonalne wydawnictwo wypuszcza michalakowopodobne twory, które rwą na strzępy czytelnicze radości, morfując tę cudowną odmianę literatury w odrażające ćwiekochłony czy inne greyopiry. Mówiąc krótko: bajzel na kółkach, w którym nawet kurtyzany miast być rozpustne okazują się jedynie rozpuszczone… Co zatem pozostaje wrażliwemu i narażonemu z każdej strony na ciosy miłośnikowi dobrej literatury? Zdać się na łut szczęścia i narażać się na kolejne ciosy aż do momentu, w którym poziom punktów życia (intelektualnego) spadnie do zera i zacznie on z uśmiechem na ustach twierdzić, że w sumie prymitywna rozrywka napisana językiem ćwierćinteligenta to już literatura? Czy może raczej przed wyruszeniem w drogę powinno się zebrać dobrą i zaufaną drużynę, by razem stawić czoła przeciętności?

9 wrz 2016

Absurdalna jazda bez trzymanki, czyli sprawozdanie z lektury vol. 7



Lubię MaRudzić. Lubię narzekać na to wszystko, co sprawia, że w środku nocy nagle chwytam długopis i zapisuję kilka pełnych jadu zdań. Nie podoba mi się coraz bardziej komercyjne traktowanie fantastyki i spychanie pozycji wartościowych do nisz, o których wiedzą tylko wybrani. Irytuje mnie twierdzenie, że czytanie byle czego i byle jak jest wartością samą w sobie, a rozrywka i lekkość lektury to podstawa dobrej książki. Przecież wiemy doskonale, że lekko, łatwo i przyjemnie niemal nigdy nie idzie w parze z jakością, a przynajmniej jakością w takim rozumieniu twego słowa, do jakiego przyzwyczaiło mnie kilka ostatnich lat świadomych czytelniczych wyborów.

24 sie 2016

Zdradziłam Nidzicę!!!


Pojechałam na inny konwent!!! I to nie byle jaki, bo zawitałam sobie na Polcon. Decyzja podjęta spontanicznie i praktycznie w ostatniej chwili zaowocowała jednymi z najmilszych chwil w tym roku. Tylko mam teraz wielki problem z tym, co o Polconie napisać, bo wbrew pozorom nie jest to łatwe zadanie. Typowej relacji z wyszczególnieniem godzin nie będzie, bo i nie chcę, i chyba nie potrafię. Zasadniczo ten krótki wpis mógłby ograniczyć się do jednego: bogowie, ależ ja lubię nasz fandom!

14 sie 2016

Lem utracony


Czasem wydaje mi się, że na swoje nieszczęście urodziłam się dobre dwadzieścia lat za późno. Albo też po prostu nie nadążam za światem i obecnymi trendami społecznymi. O ile oderwanie od rzeczywistości w życiu codziennym jakoś specjalnie mi nie przeszkadza, o tyle obserwowanie współczesnej krytyki literackiej wielokrotnie sprawia, że czuję się cokolwiek nieswojo. Sprawa jest o tyle nietypowa, że ze względu na swoją płeć i sytuację życiową powinnam doskonale rozumieć wszelkie ruchy feministyczne i z radością uczestniczyć w przeróżnych równościowych inicjatywach. Tymczasem jedyne co obecnie czuję, to rosnące zażenowanie i pragnienie powrotu do czasów, w których dobra literatura broniła się sama bez konieczności uwzględniania w odpowiednich procentach ras innych niż biała, płci wszelakich i różnych orientacji seksualnych.

24 lip 2016

Wrzuć na luz, czyli o bajkach dla dorosłych.


Zdarzają się takie dni, gdy całkowicie opuszczają nas siły i czytanie po prostu nie wychodzi. Ot, przebiegamy wzrokiem po literkach, być może nawet składamy zdania, ale sens gdzieś umyka: mózg, przytłoczony ciężarem szarej rzeczywistości nie jest w stanie wchłonąć niczego bardziej skomplikowanego od utworów czysto rozrywkowych. Niby można w takich chwilach sięgnąć po jakiś romans, ale by być szczerą: gdy przekroczy się pewien poziom zmęczenia nawet romans jest jak góra nie do zdobycia. Jedynym ratunkiem przed publiczną telewizją i milionowym odcinkiem kolejnego durnego serialu staje się wtedy jakiś przyjemny film. Nie byłabym sobą, gdybym i na tym polu nie trzymała się fantastyki, zatem i kryzysowe wybory filmowe są dość oczywiste. Oto mój największy sekret: prócz „Doktora Who” uwielbiam nieskomplikowane i pełne fajerwerków ekranizacje komiksów czy też książek fantastycznych.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...